sobota, 7 kwietnia 2012

Święta.

Techniki zaliczone, anatomia zaliczona, kolejny tydzień z głowy i już za kilka godzin Wielkanoc :)
Oczywiście, jak przystało na moją uczelnię, w Wielki Czwartek mieliśmy jeszcze normalnie zajęcia... Chociaż i tak trzeba się cieszyć, że przynajmniej wczoraj było wolne ;) W tym tygodniu rozpoczęły mi się zajęcia praktyczne w innym szpitalu i póki co również trafiłyśmy na Oddział Patologii Ciąży. Jak tak dalej pójdzie to zostanę specem od KTG :D Co nie zmienia faktu, że tutaj już tak miło i przyjemnie nie będzie, bo jesteśmy u dość wymagającej położnej.
Na pedagogice naturalnie było nie za wesoło, ale na szczęście nie musiałam jeszcze przedstawiać swojej prezentacji, także teraz mam trochę czasu żeby ją nieco zmodyfikować i się jej lepiej nauczyć. Mam nadzieję, że zdążę ;P
Dzisiaj tak skrótowo, bo jakoś nie mam weny do pisania... Na koniec chciałabym jeszcze życzyć Wam:

Wesołych, pogodnych, rodzinnych Świąt Wielkanocnych
oraz smacznego śniadanka i hojnego Zająca!

niedziela, 25 marca 2012

Szpitalu, powracamy!

No i kolejne zajęcia praktyczne rozpoczęte :) W czwartek czekały na mnie wielkie brzuszki, czyli Patologia Ciąży. Fajnie. Może to niezbyt dobrze zabrzmi, bo jednak lepiej żeby ciężarne nie musiały tam leżeć, ale lubię ten oddział ;) Miałyśmy nawet okazję poznać panią spodziewającą się trojaczków! :) Poza tym oczywiście czekał nas stały rytuał, czyli wysłuchiwanie tętna płodów, obchód i KTG.
Stała się też w minionym tygodniu rzecz niebywała... Zaliczyłam kolokwium z fizjologii (układ pokarmowy)!!! Po raz pierwszy w pierwszym terminie i to jeszcze za wiele się do niego nie przygotowując, bo środę po południu, na wykładzie dowiedziałam się, że na następny dzień ma się ono odbyć i siłą rzeczy nie bardzo miałam kiedy się do niego przyłożyć :P Rozpiera mnie z tego powodu taka duma, że po prostu nie mogę wyjść z podziwu dla samej siebie i zmotywowało mnie to do nauki co najmniej na cały następny tydzień. Tym też sposobem od kiedy tylko rozpoczął się weekend ja siedzę nad książkami :D Obecnie moim number one są techniki i jutrzejsze zaliczenie z nich, jutro będę wkuwać anatomię, a później zabiorę się za fizjo, bo bardzo prawdopodobne, że będzie z niej wejściówka. Mam nadzieję, że mój zapał będzie trwał i trwał, i trwał... jak najdłużej. Kurde, ile to radości może człowiekowi sprawić jedno głupie zaliczenie ;)

poniedziałek, 19 marca 2012

Lajcik.

Zaczął się chyba najbardziej lajtowy tydzień jaki dotąd na tych studiach przeżyłam (nie licząc świąt oczywiście), a to za sprawą licznych godzin rektorskich jakimi zostaliśmy obdarowani. I wiecie co? Pierwszy raz od dawna mam czas na nudę. Aż dziwnie się czuję siedząc i najzwyczajniej w świecie obijając się ;D Co prawda krążą jakieś pogłoski, że w czwartek ma się odbyć kolokwium z fizjologii, ale my oficjalnie przez wykładowcę nie zostaliśmy o tym poinformowani, więc i motywacji by wziąć się za naukę nie mam. Chyba coś ostatnio wspominałam, że w zeszłym tygodniu miało być koło, ale ostatecznie jednak się ono nie odbyło, bo niby mamy mieć połączone z pokarmówki i metabolizmu, o czym poinformowały nas inne grupy. Jak zwykle w tej katedrze jeden wielki chaos i nie wiadomo na co mamy się przygotować.
Poza tym w ciągu ostatniego tygodnia gościłyśmy 2 razy w szpitalu w ramach zajęć praktycznych z promocji zdrowia. Jakieś nowe doświadczenie na pewno, aczkolwiek zajęcia same w sobie niezbyt sensowne, bo poza przeprowadzaniem ankiet z pacjentami nic nie robiłyśmy. Miałyśmy też w czwartek wyjściówkę z POPu, udało mi się ją zaliczyć i teraz bez problemu mogę w ten czwartek rozpocząć zajęcia praktyczne z tegoż właśnie przedmiotu w szpitalu :) Stęskniłam się już trochę za tymi wielkimi brzuszkami i maleńkimi noworodkami, więc nie mogę się tego doczekać. Szkoda tylko, że wciąż nie wiadomo jaki będzie podział grup na poszczególne oddziały. Wolałabym się psychicznie nastawić na to gdzie trafię :P Dobrze, że przynajmniej wiem do jakiego szpitala :D
Przepada nam jutro kolokwium z anatomii, także mam trochę więcej czasu by się do niego przygotować i uwaga! - już od wczoraj robię sobie notatki. Muszę przyznać, że jestem pełna podziwu, nie tylko dla samej siebie za pracowitość :P, ale też dla neurochirurgów. W życiu nie byłabym w stanie nauczyć się neuroanatomii na takim poziomie, na jakim zapewne oni muszą. Dla mnie to co my tutaj mamy, to już jakiś kosmos... i zdecydowanie wiedza w tym zakresie mi wystarczy ;) Co nie zmianie faktu, że cholerka ciekawe to jest. Serio zainteresowało mnie, ale jest zbyt skomplikowane, bym miała się bardziej w to zagłębiać. Aż takich ambicji to ja nie mam.
No i tym oto sposobem oddając się błogiemu lenistwu żegnam się z Wami. Pa!